<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tu i Tam</title>
	<atom:link href="http://www.tuitam.org.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.tuitam.org.pl</link>
	<description>Opowiadania Erotyczne</description>
	<lastBuildDate>Wed, 15 Sep 2010 11:50:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Tajemnicze Morderstwo przy High Heels</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/tajemnicze-morderstwo-przy-high-heels/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/tajemnicze-morderstwo-przy-high-heels/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:50:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[rozkosz]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksulany]]></category>
		<category><![CDATA[współżycie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[Nazywam się Amanda. Amanda Kane. Mam 26 lat. Wiem, to niedużo, jak na prywatnego detektywa. Ale jak dotąd wystarczało. Tym bardziej, że uczyłam się u najlepszego z najlepszych, samego Waltera S. Benta. Nauczył mnie wszystkiego. I kiedy mówię „wszystkiego”, mam na myśli dokładnie to. Nauczył mnie, jak znaleźć trop i jak wyciągnąć zeznania, i to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nazywam się Amanda. Amanda Kane. Mam 26 lat. Wiem, to niedużo, jak na prywatnego detektywa. Ale jak dotąd wystarczało. Tym bardziej, że uczyłam się u najlepszego z najlepszych, samego Waltera S. Benta. Nauczył mnie wszystkiego. I kiedy mówię „wszystkiego”, mam na myśli dokładnie to. Nauczył mnie, jak znaleźć trop i jak wyciągnąć zeznania, i to zarówno za pomocą kolby mojego wiernego 38. special, jak i za pomocą mojej jędrnej dupci i twardych cycków. W tym fachu wszystkie chwyty są dozwolone. W tym fachu nie ma dobrych i złych, są tylko źli i jeszcze gorsi. W tym fachu żyje się ze zleceń. Dlatego nie zastanawiałam się nawet przez sekundę, kiedy kilka tygodni temu przyszła do mnie ta babka i płacząc mi w rękaw prosiła, bym znalazła zabójcę jej nastoletniej córki. Policja nie chciała pomóc, szybko uznali, że to samobójstwo i zamknęli sprawę. Tylko, że to nie było żadne cholerne samobójstwo. A to znaczyło, że maczał w tym swoje paluchy ktoś z góry. Świat schodzi na psy. Biedna kobiecina. Nie mogłam jej odmówić. Zgarnęłam więc 2 patyki, które położyła na stole i ruszyłam swoje rude 158 centymetrów i 45 kilogramów, do pracy. Zaczęłam standardowo, od mojego „przyjaciela” w policji, detektywa Abramsa. Aby wyciągnąć od niego to, po co przyszłam, sama musiałam mu w zamian wyciągnąć to i owo. Standard. 5 minut wpychania jego tłustego, spoconego fiuta w moje gardło, aż po same jaja, chwila ścierania mojej własnej śliny z cycków i brody i kilka sekund ciepłej spermy, spływającej obficie po moim przełyku zaoszczędziło mi pewnie ze 3 dni łażenia po tanich spelunach. Moim zdaniem, dobra wymiana. Tym bardziej, że dostałam więcej, niż się spodziewałam. Ta nastolatka nie była pierwszą ofiarą. Drań robił to już od dawna, w różnych miejscach, zawsze w ten sam sposób. Policja dawno się poddała i teraz skupiali się już tylko na tym, by nic nie wyciekło do prasy. Żeby nie wybuchła panika. Po prostu kolejne samobójstwa nastoletnich dziewcząt. Po prostu pięknie. Ruszyłam dalej, przykładając po drodze zimną lufę do czyichś skroni i przyjmując kolejne ciepłe kutasy w moje śliczne, gościnne otworki. Czasami we wszystkie na raz, zwłaszcza w murzyńskim getcie, gdzie koledzy zawsze trzymają się stadami. Ale wreszcie dotarłam. Nawet nie chce mi się myśleć o tym, co musiałam zrobić, żeby otrzymać ostatni fragment układanki. Ważne, że dotarłam. Dowiedziałam się, kim on jest. Dowiedziałam się, gdzie mieszka. Dowiedziałam się, kiedy go tam znajdę. Przycupnęłam wieczorem w ciemnej, tylnej uliczce, schowana za kontenerem na śmieci i wpatrywałam się w drzwi na dole i w jego okna. Było pusto i cicho. Tak jak lubię. Jestem w końcu kotką, zwinnym drapieżnikiem, poluję w nocy i w pojedynkę, bezszelestnie. Jestem&#8230;</p>
<p>- Witaj. – Głęboki, męski głos rozbrzmiał tuż nad moim uchem! Nie zdążyłam się nawet odwrócić. Chwycił mnie mocno za ramiona powyżej łokci i rzucił na ziemię, przygniatając swoim ciężarem.</p>
<p>- Na mnie czekałaś? – zapytał rozbawiony głos – A ja czekałem na ciebie, moja droga.</p>
<p>Chciałam odpowiedzieć, ale ledwo otworzyłam usta, on wepchnął mi w nie gumowy knebel i zapiął z tyłu głowy. Miałam takie na sobie chyba ze sto razy, dlatego nie straciłam koncentracji. Szybko spróbowałam wykorzystać jedną wolną rękę i zaatakować, jednak on był szybszy. Przygniótł mnie znowu. Jednym, błyskawicznym ruchem zerwał moją spódniczkę, razem z majtkami. Drugą ręką trzymał mnie przy ziemi. Był tak silny, że nie mogłam się podnieść. On nie tracił czasu. Szybko poczułam jego wielką dłoń pomiędzy moimi pośladkami. Wepchnął mi na raz chyba po dwa palce w cipkę i dupę. Po same kłykcie. Krzyknęłabym, gdyby nie ten knebel. On tym czasem posuwał mnie swoją ręką z taką furią, że bałam się, że rozerwie mnie na kawałki. Po chwili przestał, wyjął rękę i przysunął mi do twarzy. Ze zdziwieniem zobaczyłam, że ocieka ona śluzem. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, jaka jestem mokra! Wytarł mi tę dłoń w twarz i usłyszałam jak rozpina rozporek. Chwila oczekiwania. Coś ciepłego zbliżyło się do mnie. W końcu położył go na moim pośladku całego. Chciał, żebym poczuła, jaki jest ogromny. I był. Był prawdopodobnie największym i najcięższym fiutem, na jakiego natrafiłam w swoim życiu. Zacisnęłam mocno dłonie i oczy, kiedy wjechał mi nim w sam środek tyłka, bynajmniej kurde nie w cipkę Tym razem byłam już pewna, że rozerwie na strzępy. Walił mocno i do samego końca. Pomiędzy tymi chwilami, kiedy jego stalowy konar wychodził ze mnie i wchodził na taką głębokość, jakby nie miał końca, czułam uderzenie jego masywnych, nabrzmiałych jąder na mojej szparce. Plask! Plask! Plask! Za każdym razem przesuwało mnie na tym betonie chyba ze 30 centymetrów! A on rżnął mnie i rżnął. Jak jakieś dzikie zwierze, mocno, szybko, długo, wkładając w każde pchnięcie całą potencję skumulowaną w lędźwiach. Wreszcie chwycił mnie za włosy, odciągnął do tyłu, drugą rękę zacisnął na mojej szyi i przyspieszył. Ruchał mnie teraz szybko, dysząc, dochodząc. W końcu poczułam ostatnie, zwycięskie pchnięcia, niemal na samym żołądku i uświadomiłam sobie, że wypełnia mnie jego gęsta sperma, która zaraz potem, kiedy wyciągnął swojego olbrzyma, wyciekła ze mnie na uda, cipkę i zimną ulicę. On zerwał się, zapiął spodnie i rzucił  się przed siebie. Nie czekałam długo. Bez czucia w dolnych partiach ciała, z rozstawionymi nogami, chwyciłam jakimś cudem rewolwer ukryty w moim prawym kozaczku i wycelowałam w tył jego głowy. Był mój, wystarczyło tylko pociągnąć za spust i byłby koniec. Ale palce nie poszły za tymi myślami, ześlizgnęły się powoli ze spustu i pozwoliły mu uciec. Nie chciałam, żeby to był koniec. O nie! Nie po takim rżnięciu. Ta gra będzie się toczyć, a ja będę go ścigać, choćby i na koniec świata.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/tajemnicze-morderstwo-przy-high-heels/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świetne kwalifikacje</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/swietne-kwalifikacje/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/swietne-kwalifikacje/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:47:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[miłość francuska]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[rozkosz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=25</guid>
		<description><![CDATA[Ania siedziała wyprostowana na krześle i raz za razem zerkała w małe lusterko, które ściskała mocno w prawej dłoni. Upewniała się, że jej make-up się nie rozmazał, że kołnierzyk koszuli wciąż jest czysty, że nagle nie wyskoczył jej nigdzie jakiś niespodziewany pryszcz, że fryzura trzyma się dobrze, a oczy nie są podkrążone. Czekała dopiero dwadzieścia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ania siedziała wyprostowana na krześle i raz za razem zerkała w małe lusterko, które ściskała mocno w prawej dłoni. Upewniała się, że jej make-up się nie rozmazał, że kołnierzyk koszuli wciąż jest czysty, że nagle nie wyskoczył jej nigdzie jakiś niespodziewany pryszcz, że fryzura trzyma się dobrze, a oczy nie są podkrążone. Czekała dopiero dwadzieścia minut, ale kiedy chodzi o rozmowę kwalifikacyjną, dwadzieścia minut potrafi trwać naprawdę długo. Przyjechała do Krakowa specjalnie w tym celu. Duża firma, dobre zarobki, wyprowadzka z Katowic, z domu rodziców. To było jej marzeniem. Oddała by wiele, za jego spełnienie. Bardzo wiele. Jednak ten chłopak, który wszedł przed nią miał świetne CV. Wystarczyło, że rzuciła okiem na rubrykę „doświadczenie”, a oblał ją zimny pot. Cały plan rozmowy, który miała w głowie, który wielokrotnie ćwiczyła, brał w łeb. „Szanowni Państwo, pewnie zastanawiacie się&#8230;”, zaczęła sobie wszystko gorączkowo jeszcze raz przypominać, kiedy drzwi otwarły się, chłopak ze świetnym CV wyszedł z pokoju.</p>
<p>-Następny – powiedział jakiś męski głos.</p>
<p>Ania zabrała swój płaszczyk, torebkę, poprawiła nerwowo żakiet i ruszyła przed siebie.</p>
<p>W dużej sali stało na środku puste krzesło. A naprzeciw niego, za długim stołem, czterech mężczyzn pod krawatem. Koło czterdziestki.</p>
<p>- Dzień dobry – zaczęła nieśmiało Ania.</p>
<p>- Proszę usiąść. – powiedział pierwszy z lewej, tłustawy brunet w okularach.</p>
<p>- Wreszcie jakaś ciekawa osoba. – Uśmiechnął się ostatni – blondyn – patrząc w kierunku pozostałych.</p>
<p>- Dokładnie – odparł brunet – Wcześniej była tylko jedna pani, ale jakaś taka niewyraźna.</p>
<p>- He he he – zaśmiali się lekko pozostali.</p>
<p>- Dzień dobry. – powtórzyła Ania – Pewnie zastanawiają się państwo, dlaczego&#8230; – Zaczęła szybko i szybko przestała zaczerwieniona. – Przepraszam, chciałam powiedzieć „panowie”. Zacznę jeszcze raz. Pewnie zastanawiają się panowie, dlaczego&#8230;</p>
<p>- Spokojnie – powiedział drugi z lewej, łysy. – Paniii&#8230; – Zerknął na leżące przed nim CV. – Pani Aniu, niech nam pani powie, jak bardzo zależy pani na tej posadzie. – Uśmiechnął się i wskazał oczami na dół.</p>
<p>Ania podążyła za jego wzrokiem i ćwiczona wielokrotnie odpowiedź zamarła jej na ustach. Pod stołem, z rozpiętego rozporka jego spodni zwisał leniwie masywny penis.</p>
<p>- Proszę się nie wstydzić. – powiedział z uśmiechem blondyn. – Niech pani zaprezentuje koledze swoje kwalifikacje.</p>
<p>Anię dopadła panika, nie wiedziała, co ma teraz zrobić, uciekać, czy wstać i kogoś spoliczkować. Czy też może&#8230; „Nie&#8230; tego nie zrobię&#8230;”, skarciła się sama. „Ale to naprawdę duża szansa”, podpowiedział zaraz inny głos. Nie było dużo czasu do namysłu. Chęć zdobycia posady wzięła górę. Wstała szybko z krzesła i zaczęła iść przed siebie, nerwowo przygryzając wargę.</p>
<p>- Nie tak! – powiedział ostro ten, który na razie siedział cicho. – Wróć do krzesła i zrób to, jak trzeba. Jesteś na rozmowie kwalifikacyjnej, do diabła! Postaraj się trochę.</p>
<p>- Dokładnie – poparł zimnym głosem łysy, patrząc na nią z nagłą pogardą. – Jeżeli chcesz zdobyć tę pracę, to  słuchaj pana dyrektora. Wróć do krzesła, a potem na cztery łapy i czołgaj się tu powoli, suko.</p>
<p>Ania oniemiała, ale nie potrafiła oprzeć się tej komendzie. Zrobiła dwa kroki do tyłu i padła na kolana. Zaczęła na czworakach iść powoli przed siebie jak pies. Z głową nisko przy ziemi, z oczami utkwionymi w dywanie.</p>
<p>- O taak&#8230; – mruczał któryś z nich.</p>
<p>Kiedy weszła wreszcie pod stół i doszła do celu członek łysego był już twardy i długi. Wzięła niepewnie i powoli żołądź w usta i zaczęła lekko ssać. W tym momencie dwie silne ręce chwyciły ją za głowę i naciągnęły mocno na fiuta.</p>
<p>- Postaraj się. Nie tolerujemy fuszerki. – powiedział głos nad nią. Mówił coś jeszcze, ale fiut już mocno i szybko pieprzył jej usta i gardło, tak że nie była pewna, czy to ktoś mówi jeszcze do niej czy już nie. Po parędziesięciu sekundach krztuszenia ręce w końcu puściły i Ania wypluła masę gęstej śliny na dywan. Nawet nie zauważyła, że nie ma już nad nią stołu, że odsunięto go na bok, a tuż koło jej głowy wynurzyły się następne dwa wielkie kutasy. Kolejne ręce chwytały ją mocno za włosy i ciągnęły do siebie. Ssała po kolei każdy z fiutów i słone jajka pod nimi. A czasem i jedno i drugie na raz, kiedy któryś z nich wsadzał go tak głęboko, że jej nos rozpłaszczał się na jego brzuchu, a jego jądra na jej brodzie. Wtedy wyciągała resztką sił język ociekający obficie śliną i lizała je mocno. Otuchy dodawały jej okrzyki aprobaty z góry. Przestawało przeszkadzać, że łzawi duszona kutasem wepchniętym do gardła, tusz już dawno spłynął a szminka rozmazała się na pół twarzy. Nie przeszkadzało, że krztusiła się i kaszlała, że brakowało jej tchu. Czuła, że posada może być jej. W pewnym momencie poczuła jak dwa, a może więcej palców wbiło się w jej cipkę przez jej koronkowe majtki pod spódnicą i podniosło wysoko. Spódnica szybko została zadarta do góry, a koronki rozciągnęły się na kostkach nóg.</p>
<p>- Oto i pan dyrektor! – krzyknął któryś, chyba gruby brunet. Zaraz po tym poczuła u wejścia swojej cipki jakiegoś bardzo twardego olbrzyma, który nie zwlekając zaczął się w nią powoli, lecz nieubłaganie wpychać. Oczy wyszły jej niemal z orbit. Gdyby nie gruby, obrzezany kutas blondyna w jej ustach, na pewno by krzyknęła. Tego wszystkiego było już za wiele. Straciła poczucie rzeczywistości. Wiedziała tylko, że dyrektor wjeżdża w nią raz po raz jak buldożer. Potem obrócili ją na plecy i dupczyli po kolei. Nawet nie wiedziała już, który jest który. Wszędzie była tylko jej ślina i wielkie fiuty. A w głowie myśl: „Mam pracę, mam pracę, mam pracę&#8230;”. W końcu wszystkie cztery pały pojawiły się nad jej twarzą i niemal w tym samym momencie trysnęły obficie gęstą, lepką bielą. Zacisnęła mocno oczy i tylko czuła, jak ciepła sperma leje się po jej ślicznej małej buźce.</p>
<p>- Ufff&#8230;- Usłyszała westchnięcie. Ktoś wziął ją za rękę i zaprowadził na krzesło. Kiedy usiadła, zdała sobie sprawę, że zupełnie nie czuje tyłka. Ciągle miała zamknięte oczy.</p>
<p>- Pani Aniu – usłyszała miły głos bruneta. – Ma pani świetne kwalifikacje. – Znowu czyjaś ręka chwyciła jej własną dłoń i zaczęła gdzieś prowadzić.</p>
<p>- Cieszymy się niezmiernie, ze panią poznaliśmy&#8230;</p>
<p>- Zadzwonimy do pani – uciął szybko blondyn, wypychając ją za drzwi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/swietne-kwalifikacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Srebrna obrączka</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/srebrna-obraczka/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/srebrna-obraczka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:44:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[bat]]></category>
		<category><![CDATA[bicie]]></category>
		<category><![CDATA[obrączka]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[rozkosz]]></category>
		<category><![CDATA[seks z motocyklistą]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksualny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[Piotr szedł niespiesznie przez centrum Warszawy, z małą paczuszką w lewej dłoni. Niósł dla swojej dziewczyny, Agnieszki, wspaniały prezent – srebrną obrączkę. Byli ze sobą od drugiej klasy liceum i niedawno skończyli dziewiętnaście lat. Przez cały ten okres całowali się i od czasu do czasu dotykali tylko przez ubrania. On pieścił jej brzuch przez miękki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piotr szedł niespiesznie przez centrum Warszawy, z małą paczuszką w lewej dłoni. Niósł dla swojej dziewczyny, Agnieszki, wspaniały prezent – srebrną obrączkę. Byli ze sobą od drugiej klasy liceum i niedawno skończyli dziewiętnaście lat. Przez cały ten okres całowali się i od czasu do czasu dotykali tylko przez ubrania. On pieścił jej brzuch przez miękki sweterek, on łapała go za pupę przez dżinsy. Nigdy nie robili żadnych świństw. I srebrna obrączka miała im właśnie przypominać o tym cudownym wyrzeczeniu, które z pewnością podobało się bardzo Bogu.</p>
<p>Piotr myślał często o tym, jak to będzie, kiedy już się pobiorą i kiedy dozwolone stanie się dla nich wspólne przeżywanie rozkoszy (Piotr przeżywał czasami rozkosz samotnie, przed ekranem komputera, jednak wstydził się tego bardzo i nigdy nie zapominał o wyznaniu owego faktu swemu spowiednikowi). Wyobrażał sobie, że znajdą się wtedy w pachnącej sypialni, pełnej świec i kadzidełek, gdzie będzie wielkie, miękkie łoże z baldachimem, na którym ułoży delikatnie Agnieszkę, a ta zdejmie z wdziękiem swoją białą suknię. Oboje będą nieśmiali, ale jednocześnie bardzo podnieceni. Nie zrobi jej nic z tych rzeczy, które widział na ekranie komputera. Jego członek nawet nie przysunie się do jej twarzy. Za bardzo ją szanuje, by robić takie rzeczy. Będą się tylko pieścić rękoma i błądzić po swoich nagich ciałach. A kiedy już gotowość do czynu spadnie na nich oboje (niczym błogosławieństwo Ducha Świętego), wtedy on ułoży się na niej i doświadczać będą cudownej jedności dwóch dusz.</p>
<p>Ach, kiedy to będzie! Ale to nieważne, trzeba wytrwać. Oboje doskonale o tym wiedzą. A ta srebrna obrączka będzie im o tym niezmiennie przypominać.</p>
<p>Szedł więc Piotr przed siebie, pełen nadziei i z miłością bożą w sercu. Jakąż piękną niespodziankę szykował swojej kochanej Agnieszce.</p>
<p>Kiedy wszedł po schodach i zapukał do drzwi, nikt mu nie odpowiedział. Nie zraziło go to bynajmniej. Tak zżyci byli już ze sobą, że nie miał oporów, by nacisnąć klamkę i wejść do mieszkania (które dzieliła z dwoma współlokatorkami), jakby wchodził do siebie.</p>
<p>Drzwi były otwarte. Kiedy tylko je uchylił, doleciał do niego jakiś dziwny pojedynczy dźwięk, ni to świst, ni to trzask. Podążył przedpokojem za tym tajemniczym tropem, nawołując słodko.</p>
<p>- Aaaagi! Aaaagi, kochanie! To ja! – zawodził.</p>
<p>Jakież było jego zdziwienie, kiedy wszedł do jej pokoju i ujrzał swoją ukochaną nagą.</p>
<p>Choć, jeżeli dłużej się nad tym zastanowić, to jej nagość nie była w tym wszystkim najbardziej szokująca.</p>
<p>Agnieszka przywiązana była przodem do wielkiego drewnianego X. Wokół jej smukłych nadgarstków i kostek zapięte były skórzane klamry. Na jej opalonej szyi była czarna, nabijana ćwiekami obroża, a w pomalowanych mocno czerwienią ustach siedział czarny knebel. Jej plecy i tyłek pokrywała skomplikowana sieć świeżych, jasnoczerwonych pręgów. Jakieś dwa metry za nią, z batem (!) w ręku, stał wielki owłosiony motocyklista. Facet miał ze czterdzieści lat. Wielki, owłosiony brzuch wystawał mu spomiędzy rozpiętej ramoneski, a długie, siwiejące już włosy sterczały spod niemieckiego hełmu. Pooraną bliznami twarz zasłaniała gęsta broda i wielkie lustrzanki. Na nogach miał wysokie, skórzane buty i nic więcej. Ogromny, blady, lśniący wilgocią kutas sterczał bezczelnie, a pod nim zwisały dwa nabrzmiałe, owłosione jaja. Na podłodze walały się przeróżne zabawki, w większości wilgotne lub pobrudzone czymś brązowym. Były też wśród nich szpicruty, pejcze, łańcuchy, sznury, kajdanki i inne tego typu rzeczy.</p>
<p>Agnieszka obróciła głowę w stronę Piotra i wytrzeszczyła oczy.</p>
<p>- O ułłe, Ołtł! Ło yy uuaał łooih?! – próbowała coś powiedzieć.</p>
<p>Motocyklista podszedł do niej i patrząc na zszokowanego młodzieńca, wsadził jej swojego fiuta prosto w dupę. Chwycił za włosy i zaczął mocno rżnąć.</p>
<p>- Moja suka… Yeah… chciała chyba powiedzieć… Ech…, O kurde, Piotr! Co ty tutaj robisz?! – wysapał do akompaniamentu głośnych plasków spoconych, tłustych lędźwi o jędrną małą dupkę i zdławionych kneblem jęków Agnieszki towarzyszących każdemu pchnięciu.</p>
<p>Piotr nawet nie zamknął za sobą drzwi, kiedy wychodził z mieszkania. Dopiero dwa piętra niżej przestało do niego docierać rytmiczne, szybkie klaskanie.</p>
<p>Wyszedł przed budynek i rozpakował ściskany cały czas w ręce prezent.</p>
<p>Wyjął z pudełeczka srebrną obrączkę, wyprostował się i spojrzał w dal. Po chwili potrząsnął głową i uśmiechnął się szeroko.</p>
<p>- Przecież mnie tu dziś wcale nie było! To jutro przychodzę do mojej czystej, pięknej Agi z tym wspaniałym prezentem. A teraz?! Teraz jestem u siebie w domu i oglądam telewizję! Mnie tu dziś w ogóle nie było&#8230; – Odszedł powtarzając to w kółko, aż w końcu, po iluś tam krokach, uwierzył, że to najświętsza z prawd.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/srebrna-obraczka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poniedziałek</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/poniedzialek/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/poniedzialek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:40:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[orgia]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[uprawianie miłości]]></category>
		<category><![CDATA[współżycie]]></category>
		<category><![CDATA[zabawy seksualne]]></category>
		<category><![CDATA[łóżko]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[Tego dnia było bardzo gorąco. Od samego początku lipca z nieba bezlitośnie lał się żar. Na dodatek w firmie nawaliła im klimatyzacja. Papier kleił się do rąk, tyłki do krzeseł, a koszule do pleców. Wszyscy patrzyli z nienawiścią na pracujące komputery, drukarki i ksera, emitujące dodatkowe ciepło. Patryk (dla kolegów Kefir) Falicki siedział w swoim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tego dnia było bardzo gorąco. Od samego początku lipca z nieba bezlitośnie lał się żar. Na dodatek w firmie nawaliła im klimatyzacja. Papier kleił się do rąk, tyłki do krzeseł, a koszule do pleców. Wszyscy patrzyli z nienawiścią na pracujące komputery, drukarki i ksera, emitujące dodatkowe ciepło. Patryk (dla kolegów Kefir) Falicki siedział w swoim boksie i z dłubał w umowach. Trudno było mu się skupić. Nawet jego wychudzone, trzydziestoletnie ciało pociło się jak w saunie. Koszulę rozpiął prawie do pępka i wachlował się bez przerwy plikiem dokumentów. Poza tym, był to w zasadzie zwykły dzień pracy. Przyszedł o 8.00, zaparzył kawy i usiadł przy komputerze. Wokół panował ten szczególny rodzaj ciszy, kiedy to nikt nic nie mówi, a jedynie maszyny pracują jak opętane, głośno bucząc. Tylko od czasu do czasu, ktoś ze sobą rozmawiał, ktoś o coś zapytał lub któryś z kierowników podchodził do któregoś z boksów i przez chwilę trwała wtedy jakaś wymiana zdań.</p>
<p>- Pieprzona dehumanizacja. Co za gówniany dzień. – Patryk szepnął sobie pod nosem i szybko zamilkł, bo zdał sobie sprawę, że ktoś nad nim stoi.</p>
<p>Odwrócił się szybko i zobaczył, że to ta nowa z boksu przy wejściu. Ta młoda. Ta fajna.</p>
<p>- Hej. – Powiedziała słodkim głosem. Miała może ze dwadzieścia dwa lata, nie więcej. – Miałam ci podrzucić te papiery. Zajrzyj tam i popraw, co trzeba. – Podała, z dziwnie tajemniczym uśmiechem.</p>
<p>Kefir złapał się na tym, że gapi się na jej cycki. Duże, jędrne, sterczące pod koszulą. Spocone, tak, że materiał przywierał do nich, oblepiał je, marszczył się delikatnie. Widać było wyraźniej jej ogromne, ciemne sutki. Otrząsnął się i szybko przeniósł wzrok na jej twarz. Okrągła, lekko opalona buzia, duże, zielone oczy i mały nosek otoczony gromadą piegów. Wydatne usta ciągle uśmiechały się tajemniczo.</p>
<p>- Wpadnę po nie za jakieś dziesięć minut. – powiedziała i ruszyła do swojego boksu. Wyjrzał za nią, podziwiając jej duży, ale bardzo zgrabny tyłek, wypychający dżins. Na odchodne machały mu rytmicznie jej mocno kręcone, rude włosy nad smukłymi plecami. Jego tętno zgrywało się z każdym uderzeniem jej czerwonych szpilek.</p>
<p>Od razu pożałował, jak zwykle zresztą w takich sytuacjach, że nie miał odwagi zagadać. A ona przecież uśmiechała się do niego, na pewno by się z nim umówiła!</p>
<p>Wrócił przed komputer i rozwiązał teczkę, którą mu dała. W środku było chyba z 10 pustych kartek i mała żółta karteczka z ręcznym pismem. Wziął ją do ręki i zaczął czytać.</p>
<p>„Cześć. Nie wiem jak się nazywasz, ale koleżanka z pudełka obok mojego pudełka założyła się, że nie zrobię ci loda przed 14.00. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, żebym wpadła do twojego kwadracika i obciągnęła ci szybciutko. Poślij mi wiadomość na wewnętrznym. Ciao.”</p>
<p>Kefir przeczytał tę kartkę jeszcze 7 razy, upewniając się, że aby na pewno dobrze odczytał, to, co jest na niej napisane.</p>
<p>Potem walczył z sobą chwilę, pisał i kasował wiadomość do niej. Bał się, wstydził, nie wiedział, jak się zachować, nie wiedział, czy to jakiś żart, czy nie stanie się pośmiewiskiem firmy.</p>
<p>W końcu napisał: „OK” i klepnął enter.</p>
<p>Poszło.</p>
<p>Po chwili nasłuchiwania dotarł do niego wreszcie stukot zbliżających się obcasów. Odwrócił się. Stała tam.</p>
<p>- Uuups, spadł mi długopis. – powiedziała, rozglądając się wokół, ponad boksami. W lewo, potem w prawo, a potem szybko zanurkowała pod biurko Patryka. Wcisnęła się gdzieś pomiędzy pudłem komputera, a koszem na śmieci. Przygryzała wargę i patrzyła nerwowo na Kefira.</p>
<p>- Szybko. – szepnęła.</p>
<p>On przysunął się z krzesłem do niej i nerwowo zaczął rozpinać rozporek. Ręce trzęsły mu się tak, że nie umiał tego zrobić. Wyciągnęła ku niemu swoje i pomogła mu. W końcu uwolnili wspólnie jego fiuta ze spodni i bokserek pod nimi. Był już oczywiście w pełnej gotowości. Popatrzyła na niego tuż przy swoim nosie, jakby miała zacząć zezować. Odsunęła głowę, podwinęła rękaw koszuli i wzięła go w rękę. Najpierw kilka wolnych ruchów, potem zaczęła szybko trzepać. Nie przestając, zaczęła go ssać. Wykonywała szybkie ruchy głową, mlaskając przy tym głośno. Kefir rozejrzał się przestraszony i załadował pierwszy z brzegu plik do drukowania, chyba coś koło tysiąca kopii. Drukarka zaczęła wypluwać z siebie kartki i zagłuszyła rytmiczne mlaskanie przemieszane z siorbaniem. Dziewczyna dalej jechała swoje pod jego biurkiem. Szybko i mokro, nie cackała się. Ręka cały czas pracowała przy nasadzie i raz po raz stykała się z wilgotnymi od śliny ustami, które silnie oplotły kefirowego człona i mamlały go niestrudzenie. On splótł ręce na karku i odchylił głowę. Przygryzał górną wargę, aby nie zacząć jęczeć.</p>
<p>- Panie Patryku – Usłyszał głos kierownika za sobą. – Odwrócił wykrzywioną twarz z wytrzeszczonymi oczami.</p>
<p>- Dobrze się pan czuje? – zapytał zdziwiony kierownik.</p>
<p>- Mmmhhhhh – wyjęczał przez zaciśnięte wargi Kefir. Dziewczyna nawet na sekundę nie przestała pracować. Jechała nawet szybciej i mocniej. Drukarka wyrzucała kartki, jak szalona.</p>
<p>- Jak skończy pan drukować i będzie chwila wolnego, to proszę do mnie. Porozmawiamy o przedłużeniach. Ok? – powiedział kierownik, patrząc na wykrzywioną twarz Falickiego z lekkim niesmakiem.</p>
<p>Ledwo się odwrócił, żeby odejść, Kefir wystrzelił. Chwycił jedną ręką głowę pod biurkiem i naciągnął ją bardziej na siebie, nadgarstek drugiej dłoni mocno zagryzł. Zaszkliły mu się oczy. Ciało kilka razy spazmatycznie drgnęło na krześle. Za każdym razem czuł jak wystrzeliwana z niego sperma wysysana jest przez dziewczynę, niemal czuł jak jej przełyk pracuje, połykając to wszystko. W końcu uspokoił się, ona jeszcze ciągnęła jego fiuta jak słomkę w drinku z palemką, by po chwili przestać. Wypuściła go wreszcie.</p>
<p>Odsunął się z krzesłem i zaczął chować gorączkowo mokrego kutasa w spodnie.</p>
<p>Zobaczył, jak dziewczyna pstryka sobie komórką zdjęcie pod stołem. Usta otwarte, na języku jeszcze sporo spermy.</p>
<p>- Mufę mief dofót. – powiedziała z pełnymi ustami.</p>
<p>Aparat pstryknął, ona połknęła wszystko, uśmiechnęła się szeroko i pokazała mu język, mrużąc oczy jak mała, psotliwa dziewczynka.</p>
<p>Kiedy już odchodziła z jego boksu, spojrzała na niego.</p>
<p>- Dzięki za pomoc – powiedziała – Wygrałam kawę.</p>
<p>I odeszła. Kefir słuchał stukotu jej obcasów i pomyślał sobie, że to nie jest jednak taki zły dzień.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/poniedzialek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzieś</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/gdzies/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/gdzies/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:36:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksualny]]></category>
		<category><![CDATA[współżycie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Bezchmurne niebo, mokry piasek, nieśmiałe fale obmywają moje stopy. Za mną, na ręczniku leży on. Silne ręce splecione pod głową, nagie ciało wyciągnięte dla słońca. Oczy zamknięte. Letni pół-sen. Biorę w dłonie wilgotny piasek i wcieram go w zmęczone uda, w napięte łydki. Łańcuszek na kostce lśni czysto. Dzika plaża, szum. I my. Bezruch. Zamykam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bezchmurne niebo, mokry piasek, nieśmiałe fale obmywają moje stopy. Za mną, na ręczniku leży on. Silne ręce splecione pod głową, nagie ciało wyciągnięte dla słońca. Oczy zamknięte. Letni pół-sen.</p>
<p>Biorę w dłonie wilgotny piasek i wcieram go w zmęczone uda, w napięte łydki. Łańcuszek na kostce lśni czysto.</p>
<p>Dzika plaża, szum. I my.</p>
<p>Bezruch. Zamykam oczy.</p>
<p>Opłukuję dłonie w spienionej wodzie i dotykam nimi swojej szyi. Czuję każdą kroplę spływającą na moje piersi, na mój brzuch, spragnione od żaru choć odrobiny wilgoci. Daję im ją. Przesuwam dłonie w dół, na piersi. Czuję jak sutki kurczą się i twardnieją. Dotykam siebie, jak dotyka mnie on. Najpierw delikatnie, z obawą, jak płatki kwiatu, skrzydła motyla. Potem mocniej i mocniej. Jedna ręka bada płaszczyznę brzucha, druga wędruje z powrotem ku górze, na szyję, kark, policzek. I w dół. Rozchylam powoli uda, skóra napina się, ścięgna rozciągają, twardnieją mięśnie. Stopy rozrywają ziemię i zakopują się w chłód.</p>
<p>Przeżywam każdą chwilę na nowo. Pierwszy dotyk już był. Zwolnił czas. Drugi dotyk, przyspieszenie, zapomnienie. Znowu czuję jego głębokie pocałunki, słyszę jego oddech obok mojej twarzy. Jego ręce błądzą po moim ciele, zachłanne i niecierpliwe. Ale to jest gra. To on gra na mnie jak na instrumencie, zamiast melodii wydobywając pragnienie. Wpijam się w niego z całych sił i pieszczę, jakbym chciała zedrzeć, zdusić jego cielesność i dotknąć, zamknąć w swoim uścisku go prawdziwego. Wyczuwam pod skórą tę odległą, niedostępną istotę.</p>
<p>Wargi spijają się nawzajem, języki walczą ze sobą. Jego ręka schodzi niżej. Moja ręka schodzi niżej. Wkładam, wkłada ją między moje nogi. Od razu zaczyna mocno, naciska, chwyta. Chcę tego, moje ciało wygina się i wije. Głowę odchylam w tył, a on całuje moją szyję. Zostawia tam swoją dłoń, sam schodzi niżej, całuje moje piersi z całych sił, pożera je. Ciągle czuję dłoń na moim łonie. Mocniej, mocniej. Kciuk zaczyna okrężnymi ruchami pieścić łechtaczkę. Nie czuję, ale wiem, że otwieram się dla jego wilgotnych palców. Moje biodra zaczynają same poruszać się w przód i w tył.</p>
<p>Wchodzi we mnie. Z każdym pchnięciem odrobinę głębiej. Moje usta otwierają się mimowolnie. W końcu mieszczę go całego. Nasze miednice dotykają się, napierają na siebie. Staram się wypchnąć biodra do przodu, ku niemu, by pochłonąć go do samego końca. Ta chwila trwa długo. W końcu wycofuje się. I wraca. Uderza, spada na mnie, rozdziera na pół. Penetruje mnie całą.</p>
<p>Obok mojej głowy, wbite w piasek, jego dłonie; wyprostowane, napięte ramiona. Wyciągam przed siebie ręce i plączę jego włosy. Zanurzam się w nich i wyrywam je, kiedy moja istota ulega mu.</p>
<p>On przyspiesza. Wbija się z całą siłą. Przestaje mnie kochać, a zaczyna pieprzyć.</p>
<p>Nasze oddechy przyspieszają i łączą się w jeden. Staram się przyciągnąć do niego, ale jestem za słaba. Rozbraja mnie od nowa każdym wypadem. Trzymam się kurczowo w powietrzu, dopóki mogę. Przestaję, kiedy nadchodzi…</p>
<p>Najpierw tli się, jak światło gdzieś na końcu długiego tunelu. Potem rośnie, nabrzmiewa, zamienia się w nieuchronną ścianę hałasu.</p>
<p>Jego nadejście jest nieuniknione, spycha moją świadomość, zgniata ją. A ja się nie opieram.</p>
<p>Jest! Błysk. Chwila absolutnej ciszy. Chwila całkowitego bezczucia. Chwila absolutnego bezruchu.</p>
<p>A po niej eksplozja! Skurcz, ukłucie, brak kontroli, szalejące zmysły stopione w jeden. Jakby dusza próbowała wyrwać się z ciała.</p>
<p>Jeden po drugim wracają słuch, oddechy, węch, słona skóra, dotyk, napięte mięśnie, smak, świeży pot, wzrok&#8230;</p>
<p>Otwieram oczy. Wcale nie-bezkresne morze przede mną, stopy zakopane w piasek, fale muskają mnie mniej, im bliżej zmierzchu. A za mną on. Silne ramiona splecione pod głową i ciało wyciągnięte gasnącemu słońcu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/gdzies/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drogi pamiętniczku&#8230;</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/drogi-pamietniczku/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/drogi-pamietniczku/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:33:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksualny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Dzień 6 (?) Dzisiaj dostałam jeść. A już od wczoraj burczało mi w brzuszku. Dlatego wielka była moja radość, kiedy rano (hmm? Rano? A może w środku nocy? Nie wiem już, kiedy jest dzień, a kiedy noc) obudził mnie brzdęk blaszanego talerza, stawianego na kamiennej podłodze piwnicy. Spełzłam szybko z mojego kocyka i zaczęłam na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień 6 (?)</p>
<p>Dzisiaj dostałam jeść. A już od wczoraj burczało mi w brzuszku. Dlatego wielka była moja radość, kiedy rano (hmm? Rano? A może w środku nocy? Nie wiem już, kiedy jest dzień, a kiedy noc) obudził mnie brzdęk blaszanego talerza, stawianego na kamiennej podłodze piwnicy. Spełzłam szybko z mojego kocyka i zaczęłam na czworakach pędzić po ciemku w kierunku drzwi. Ciągnący się za mną łańcuch łomotał wesoło.</p>
<p>Na talerzu wymacałam dwa gotowane jajka i dużą, mocno wędzoną kiełbasę – mój Pan ma poczucie humoru.</p>
<p>Zajadałam zachłannie, a kiedy skończyłam, podeszłam do miski i wychłeptałam trochę wody. Była zimna. W ogóle dziś jest zimno. Włoski na moim ciele stanęły dęba (jak to zwykle bywa przy gęsiej skórce) i od przebudzenia mam twarde, skurczone sutki. Mam nadzieję, że nie przeziębię sobie cipusi.</p>
<p>Po śniadaniu Pan przyniósł mi deser. Powiedział, że robił go cały ranek z myślą o mnie. Kieliszek do likieru, po brzegi pełniusieńki spermy. Aż mi się uszka trzęsły&#8230;</p>
<p>Mój Pan ma świetną spermę.</p>
<p>Po śniadanku miałam czas dla siebie. Poleżałam sobie na kocyku i porozmyślałam. O domu trochę, i o tym, jak to będzie na drugim roku studiów, i o koleżankach trochę, i o moim chłopaku, którego bardzo kocham. I o tym, jak trafiłam, z ogłoszenia na słupie, na te fajne, bezpłatne, wakacyjne praktyki&#8230;</p>
<p>W końcu usłyszałam upragniony dźwięk zasuwy w drzwiach. Po chwili otwarły się one i piwnicę zalało światło, które mnie oczywiście oślepiło. Musiałam zamknąć oczka i zasłonić jeszcze rączką. Usłyszałam kroki mojego Pana. Szedł do mnie! Padłam na czworaka i zaczęłam skomleć i piszczeć z radości. Krzyknął, żebym była cicho i spoliczkował (jestem złą suką i on już dobrze wie, jak mnie traktować). Zawinął moje włosy w garść i pociągnął do wyjścia, drugą ręką odpinając łańcuch z obroży. Wreszcie spacerek!</p>
<p>Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do światła, zobaczyłam, że idziemy do salonu. Ucieszyłam się, bo to oznacza zwykle dwie rzeczy: ćwiczenie posłuszeństwa, albo&#8230; Gości! Juhu! Było ich czterech. Siedzieli na sofie i na fotelach i patrzyli się na mnie. Nie mogłam się powstrzymać! Wyrwałam się mojemu Panu i skoczyłam na powitanie. Ledwo dobiegłam do pierwszego z nich i rzuciłam się, żeby polizać go po twarzy, dostałam okropnie silnego klapsa w pupę! Bardzo bolało. Pan krzyczał, że mam siedzieć spokojnie, więc zwinęłam się u jego stóp w kłębek i czekałam, aż pozwoli mi wstać. W końcu powiedział do mnie, że mogę się przywitać, a gościom, żeby czuli się jak u siebie w domu. Podbiegłam na czworakach do tego, co wcześniej, a jemu kutasek (uwielbiam kutaski) zwisał już z rozpiętego rozporka&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Kiedy było po wszystkim, byłam bardzo zmęczona. I poobcierana. Ciężko mi się chodziło. Ale to normalka. Pan zaprowadził mnie do mojej piwnicy i poszłam spać. Śniły mi się wielkie kawałki piernika&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Obudziło mnie coś zimnego. Dotykało mojej „rezerwowej dziurki”. Było jasno. Leżałam cycuszkami i twarzą na ziemi. Mój tyłek był wysoko w górze. Chciałam obrócić głowę, żeby zobaczyć, co to mnie dotyka, ale zdałam sobie sprawę, że mam na sobie ten śmieszny metalowy kij z kajdankami i przypinany do obroży i nie za bardzo mogę zrobić cokolwiek. Na kolanach zresztą też miałam taki podobny kijek, który nie pozwalał mi złączyć nóg. Przyszło mi do głowy pytanie, jak mój Pan to na mnie pozakładał i jednocześnie nie obudził. Straszny z niego łobuz, co nie?</p>
<p>Rozmyślania przerwała mi ta zimna rzecz, która zaczęła wpychać się do mojej okrągłej dziurki. Czułam, jak przeszło już prawie przez pierwszy zwieracz i teraz próbowało dostać się dalej. Było bardzo grube, chyba jakieś okrągłe. W końcu „wpadło” do środka, aż wyrwało mi się głośne „ach”! Dalej nic chyba nie było, czyli jednak jakaś kulka. Po chwili dotarło do mnie, że to taki hak, coś jak ten do holowania w samochodzie, z kulką właśnie na końcu. Jak już było we mnie, to usłyszałam kołowrót i łańcuch, a potem pociągnęło mnie do góry. Moje nogi wisiały w powietrzu, moja głowa w dół, a jedyne, co mnie trzymało, to ta wielka kulka. Zaciskałam więc mocno pupę, żeby nie spaść. A pan podszedł do mnie i zaczął tym śmiesznym elektrycznym jeździć mi po cipce&#8230;</p>
<p>Ale się potłukłam&#8230;</p>
<p>&#8230;</p>
<p>Pan nie miał dziś dla mnie za dużo czasu. Ale tak ogólnie, to był udany dzień. Ciekawe, co jutro będę robiła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/drogi-pamietniczku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dla drużyny</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/dla-druzyny/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/dla-druzyny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:28:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[drużyna]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksulna]]></category>
		<category><![CDATA[seks drużynowy]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksualny]]></category>
		<category><![CDATA[współżycie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Jowita zawsze chciała być cheerliderką. Jednak jej mama postawiła sprawę jasno. - Nic z tego, dopóki nie skończysz osiemnastu lat, młoda damo. – powiedziała stanowczo – Poza tym, co ty w tym widzisz? - Mamo, ja po prostu lubię to i już! – Krzyczała wtedy z płaczem, lecz nic to nie zmieniało. I tak to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jowita zawsze chciała być cheerliderką. Jednak jej mama postawiła sprawę jasno.</p>
<p>- Nic z tego, dopóki nie skończysz osiemnastu lat, młoda damo. – powiedziała stanowczo – Poza tym, co ty w tym widzisz?</p>
<p>- Mamo, ja po prostu lubię to i już! – Krzyczała wtedy z płaczem, lecz nic to nie zmieniało.</p>
<p>I tak to wyglądało za każdym razem, kiedy temat drużyny się pojawiał. Do czasu, kiedy Jowita rzeczywiście nie osiągnęła pełnoletniości. Wtedy mogła już robić, co tylko chciała.</p>
<p>Poszła więc na pierwszy tegoroczny casting do zespołu cheerliderek, wpierającego lokalną, I-ligową drużynę koszykówki w Krakowie. Miała nadzieję, że jej gibkość i piękne kształty pozwolą pokonać konkurencję. Wzrost metr siedemdziesiąt pięć, długie, smukłe, opalone nogi, płaski, twardy brzuch, jędrne, krągłe piersi, cudowna gładka skóra. A do tego anielska, drobna buzia, z małym, zadartym noskiem pośrodku, wielkimi niebieskimi oczami i złotymi drobnymi lokami. Z takim wyglądem mogłaby być fotomodelką, aktorką, kimkolwiek. Ale ona chciała tańczyć. Dla drużyny.</p>
<p>Kiedy przyszła jej kolej, przedstawiła się i wykonała prosty układ taneczny. Poszło jej świetnie. Przeszła do ścisłego finału, który miał mieć miejsce wieczorem.</p>
<p>Wchodziła w nim, jako pierwsza.</p>
<p>Na Sali gimnastycznej czekała na nią jedynie szefowa zespołu, choreograf i główna tancerka w jednym – cudowna brunetka około trzydziestki, o zielonych drapieżnych oczach i wspaniałym, jędrnym, wysportowanym ciele. Stała na środku boiska, wyprostowana, z założonymi na piersiach rękoma.</p>
<p>- Dobrze tańczysz, mała. – powiedziała szybko szefowa – Ale to za mało. – Wzięła cienkiego papierosa do ust i zapaliła. Zaciągnęła się mocno, mrużąc oczy, po czym wypuściła dym ku górze. – Masz też świetne ciałko i śliczną buzię. – Wskazała na Jowitę ręką z papierosem. – Ale to za mało.</p>
<p>- Co mam w takim razie zrobić? – papytała zdeprymowana nastolatka.</p>
<p>Szefowa mocno klasnęła trzy razy w ręce i natychmiast otwarły się drzwi do szatni zawodników. Wyszło z niej dwunastu wielkich mężczyzn, dziesięciu białych, dwóch murzynów. Wszyscy umięśnieni, wszyscy przepasani jedynie białymi ręcznikami wokół nagich bioder. Kiedy szli, pod materiałem wyraźnie rysowały się kształty ich ogromnych kutasów. Stanęli wszyscy w rzędzie za Jowitą i spletli muskularne ramiona na piersiach.</p>
<p>- Czy ja mam&#8230; – zaczęła niepewnie Jowita.</p>
<p>- Nie, dziecko. – odparła szefowa. – To tylko komisja egzaminacyjna. – Uśmiechnęła się, po czym jednym, szybkim ruchem, zerwała z siebie dresowe spodnie, pod którymi nie było nic, co mogłoby zasłonić jej boską, opaloną piczkę i wąski równy pasek futerka nad nią.</p>
<p>- Pokaż, co potrafisz, dzieciaku. – Odwróciła się i stojąc w lekkim rozkroku zrobiła idealny skłon w przód. Jej cudowna okrągła, opalona dupa, lśniła wypięta w kierunku Jowity, celując w nią śliczną bułeczką i idealnym, gładki, okrągłym oczkiem nad nią.</p>
<p>Jowita podeszła niepewnie i ostrożnie pocałowała wypięty tyłek. Któryś z zawodników chrząknął.</p>
<p>- No co jest? – zapytała szefowa – Tylko na tyle cię stać? Czyżby nie zależało ci na miejscu w naszym zespole?</p>
<p>Jowicie zależało. Wystawiła więc swój różowy języczek i zaczęła powoli lizać jeden z pośladków, najpierw zataczając jedynie niewielkie kręgi koniuszkiem, potem coraz pewniej i śmielej. Wreszcie nawilżyła mocno język i wargi i zaczęła pieścić ustami całą, jędrną dupkę, liżąc ją, całując w różne miejsca i podgryzając. Nabrała dużo śliny w usta i wypluła ją powoli w sam środek, tak, że ta zaczęła spływać w dół idealnego rozcięcia. Zanim jednak zdołała skapnąć z ponętnej pizdeczki, Jowita schyliła się bardziej i złapała wszystko swoim mokrym językiem, jadąc nim jednocześnie w górę. Zatrzymała się przy łechtaczce i zaczęła ją lizać okrężnym ruchem. Kiedy ta ukazała się cudownie na zewnątrz, schwyciła ją w wargi i zaczęła ssać. Jednocześnie przysunęła swoją dłoń do cipki trenerki i wsadziła w nią dwa palce, nawilżając je wcześniej wyciekającym już obficie śluzem. Szefowa zaczęła jęczeć głośno i miała coraz większe trudności z utrzymaniem prosto nóg. Jej ciało poruszało się teraz w przód i w tył, próbując przelecieć rękę Jowity. Ta dołożyła jeszcze jeden palec i ciągle liżąc przyspieszyła. Język i dłoń pracowały szybciej i szybciej. Szefowa jęczała głośniej, a jej oddech stał się płytki. Wreszcie zamilkła na chwilę i znieruchomiała, jakby dusił ją jej własny jęk, po czym skrzywiła się mocno i wydała z siebie szczery, niepohamowany okrzyk rozkoszy. Jej wargi sromowe drżały mocno, a nogi ugięły się tak, że upadła na ziemię. Jowita nie przestała nawet na moment i tamta musiała ją w końcu odepchnąć siłą.</p>
<p>- Nie! Już nie! O Boże! – Krzyczała, ciężko oddychając. – Więcej nie dam rady.</p>
<p>Z policzkiem przy parkiecie spojrzała kątem oka w kierunku zawodników.</p>
<p>- No, no&#8230; Nieźle, dzieciaku. – Powiedziała do Jowity, czubkiem brody wskazując na dwunastu dryblasów. Wszystkim pod ręcznikami stały teraz mocno wielkie, koszykarskie pały. – Widzę, że od panów dostałaś dwanaście na dwanaście, czyli maksymalną notę. – Uśmiechnęła się. – Myślę, że jesteś przyjęta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/dla-druzyny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Daleko od domu</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/daleko-od-domu/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/daleko-od-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:25:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[orgazm]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksulany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Magda naciągnęła mięciutkie, futrzaste kapcie na swoje drobne stópki i wstała z łóżka. Poza tym była całkiem goła. Nic nie okrywało jej gładkiej, miękkiej, jasnej skóry, smukłych nóg, wygolonej cipki, miękkiej wąskiej talii, i małych, jędrnych cycuszków. Proste, czarne włosy opadały na delikatne, kruche ramiona. Ubranie nie było jej potrzebne, była tutaj sama. A kapcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Magda naciągnęła mięciutkie, futrzaste kapcie na swoje drobne stópki i wstała z łóżka. Poza tym była całkiem goła. Nic nie okrywało jej gładkiej, miękkiej, jasnej skóry, smukłych nóg, wygolonej cipki, miękkiej wąskiej talii, i małych, jędrnych cycuszków. Proste, czarne włosy opadały na delikatne, kruche ramiona. Ubranie nie było jej potrzebne, była tutaj sama. A kapcie nosiła tylko po to, by nie czuć pod stopami chłodu podłogi. Podeszła do staromodnego kalendarza i nacisnęła jego wyświetlacz. Dokładnie w cyferkę „24”. Ta rozbłysła czerwono i zniknęła. „24 maj”, pomyślała Magda. „To już dokładnie pół roku”, westchnęła ciężko i powlokła się do sterów. „Przyjaciele&#8230; Rodzina&#8230; Moje miasto – Warszawa&#8230;” Co raz częściej dopadała ją ostatnio melancholia. Stanęła przy głównym pulpicie i jak co dzień, bezskutecznie spróbowała nawiązać łączność. Podniosła wzrok i wpatrzyła się w przestrzeń, która rozciągała się dalej, za przednią szybą, tam gdzie ciągle znosiły ją kosmiczne prądy. „To już dokładnie pół roku, kiedy straciłam nawigację&#8230; Cholera”. Sama dziwiła się często, że tak dobrze radzi sobie z samotnością, że jeszcze nie zwariowała. Na szczęście działały wszystkie urządzenia pokładowe, dzięki czemu miała wciąż jedzenie, ogrzewanie, światło, filmy, gry, muzykę i co tam jeszcze. Problem tylko w tym, że coraz trudniej było jej zaspokoić tę jedną potrzebę, o której nie pomyśleli konstruktorzy statku. A dopadała ją ona z każdym dniem częściej. Na początku wystarczyły jej palce, które, ociekające obficie śliną, wsadzała sobie najgłębiej, jak to tylko było możliwe. Najpierw jeden, potem dwa, potem trzy. Pocierała się nimi w środku i pieściła swoje twarde piersi. Ale to nie wystarczyło. Przerzuciła się więc na szczotkę do włosów. Wsuwała ją w siebie powoli, drugą ręką masowała łechtaczkę. Zagryzała wargi, zamykała oczy i wyobrażała sobie, że to prawdziwy fiut, który posuwa ją dokładnie i długo. „Mmm&#8230; Lubię to&#8230; O tak&#8230;” Mruczała i dochodziła nieśpiesznie&#8230; Ale to też nie wystarczyło. Zdemontowała w końcu niektóre przyrządy z sekcji gimnastycznej, w pierwszej kolejności długie i cienkie drążki steppera. Mocując je w łóżku stawała nad nimi i lekko uginając nogi brała je w oba otwory na raz. Jej cipka i odbyt zsuwały się na nich powoli i podnosiły. Zsuwały i podnosiły, zostawiając wilgotny, kilkudziesięciocentymetrowy ślad&#8230; Ale to też przestało wystarczać. Odkręciła więc ramię jednego z botów naprawczych. To z wbudowaną wkrętarką. Zamocowała tam rączkę kierownicy rowerka treningowego, pełną wypustek, gumową. Wilgotniejąc z podniecenia brała w siebie potem ostrożnie tę maszynę i stopniowo zwiększała obroty. Jej muszelka jęczała z zachwytu, tak jak i ona. Wargi sromowe drżały i zdarzało się jej wytrysnąć, przeżywając wielokrotny orgazm. Ale to też przestało wystarczać. Przeleciała już prawie każdą rzecz, którą dało się przelecieć. Ocierała się o każdą wystającą część statku. Siadała szpagatem na wibrującej obudowie reaktora i całymi dniami chodziła z otworami pełnymi różnych dziwnych części w każdych rozmiarach i kształtach. Właśnie tęskniąc z całych sił za domem, za Ziemią, miała zabierać się za poszukiwania kolejnej rzeczy która mogłaby ją zaspokoić, kiedy coś wstrząsnęło statkiem. Szybko wróciła do pulpitu i wyjrzała na zewnątrz. Jak mogła tego nie zauważyć? Ściągała ją grawitacja jakiejś nieznanej planety! Szybko uciekła do hiber-kapsuły i modliła się, żeby to przeżyć. W końcu statek uderzył o powierzchnię i znieruchomiał. Magda wyszła niepewnie. Przed nią rozpościerał się tropikalny las, tyle, że z dziwnymi roślinami i zwierzętami. Ubrała kombinezon i przygotowała się do wyjścia. Zeszła po kładce na powierzchnię planety, gdzie spotkała kilkadziesiąt szerokich, humanoidalnych sylwetek pokrytych gęstym futrem. Nawet na nią nie spojrzały. „A co mi tam. Czy jest tu tlen, czy nie, i tak nigdy już nie wrócę na Ziemię”, pomyślała i zrezygnowana ściągnęła hełm. Tlen był. Ale to nie była Ziemia. Było za to gorąco. Zaczęła więc ściągać resztę kombinezonu. Wtedy kilka włochatych stworzeń podniosło łby i otwarło szeroko oczy, a spomiędzy ich nóg wyrastać zaczęły ku górze wielkie żylaste, purpurowe kutasy. Kiedy stwory zaczęły się do niej zbliżać, Magda uśmiechnęła się i pomyślała „Może to i nie Ziemia. Ale jestem w domu.”</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/daleko-od-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czwartkowe kółko szydełkowe</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/czwartkowe-kolko-szydelkowe/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/czwartkowe-kolko-szydelkowe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:22:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[kopulacja]]></category>
		<category><![CDATA[przyjemność seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek]]></category>
		<category><![CDATA[stosunek seksualny]]></category>
		<category><![CDATA[uprawianie miłości]]></category>
		<category><![CDATA[współżycie]]></category>
		<category><![CDATA[zabawy w łóżku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[- Marcin! – Głos matki wyrwał szesnastolatka z błogiej drzemki. Wstał niespiesznie, naciągnął na siebie podkoszulek. Poza tym miał na sobie tylko błękitne bokserki i skarpetki. Zszedł powoli po schodach i udał się do salonu, skąd dobiegał krzyk. - Marcin! – oburzyła się matka, stojąc pośrodku pokoju. – Żeby tak bez ubrania chodzić przy gościach. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Marcin! – Głos matki wyrwał szesnastolatka z błogiej drzemki. Wstał niespiesznie, naciągnął na siebie podkoszulek. Poza tym miał na sobie tylko błękitne bokserki i skarpetki. Zszedł powoli po schodach i udał się do salonu, skąd dobiegał krzyk.</p>
<p>- Marcin! – oburzyła się matka, stojąc pośrodku pokoju. – Żeby tak bez ubrania chodzić przy gościach. Wstyd mi za ciebie.</p>
<p>Za nią siedziało na kanapie pięć znanych Marcinowi koleżanek matki. Szydełkowały chichocząc. Natychmiast zrobił się czerwony i wycofał za drzwi. Matka wyszła za nim.</p>
<p>- Słuchaj, mam tu teraz zebranie tego mojego kółka szydełkowego, a muszę jechać na chwilę do pracy. To pilne. Idź na górę, ubierz się i zejdź z powrotem. Przypilnuj wszystkiego, kiedy mnie nie będzie. Zrób to dla mnie.</p>
<p>Wzięła klucze i wybiegła z domu. Nie była to specjalnie nietypowa sytuacja. Oboje rodziców Marcina pracowało w klinice w Katowicach i często miało pilne wezwania.</p>
<p>Chłopak odwrócił się za nią i chciał wbiec na górę, po jakieś spodnie. Było mu głupio i zastanawiał się, czy da radę wrócić do salonu i jednocześnie nie spalić się ze wstydu.</p>
<p>Ruszył przed siebie, kiedy zatrzymała go kobieca ręka, która wynurzyła się nagle spomiędzy jego nóg i złapała za jajka. Odskoczył wystraszony i odwrócił się szybko. Jedna z kobiet stała oparta o framugę drzwi i uśmiechała się lubieżnie.</p>
<p>Szybko zlustrował ją wzrokiem. Miała może tyle lat, co jego matka, czyli coś przed czterdziestką i była bardzo piękna. Choć miała na sobie spodnie i sweter, a nie żadną suknię, sprawiała wrażenie bardzo eleganckiej. Na prawym nadgarstku błyszczała luźna, złota bransoleta, kiedy dłoń muskała sznur pereł leżący na dużych piersiach ukrytych pod miękkim zielonym materiałem. Wrażenia dopełniał staranny, może odrobinę zbyt mocny makijaż i lekkie fale lśniących, kasztanowych włosów. Była niska, a jednak o doskonałych proporcjach. Mrużyła swoje wielkie oczy i przygryzała dolną wargę, kiedy lustrowała go od stóp do głów. On stał jak zamurowany przy schodach, nieświadomy faktu, że jego kutasek też stoi twardo i wystawia swoją główkę przez lewą nogawkę.</p>
<p>- Zdejmij skarpetki. – powiedziała. – Nagi facet w skarpetkach, to śmieszny widok.</p>
<p>Wykonał ten rozkaz posłusznie, tak szybko, że ledwo utrzymał równowagę. Ona zaśmiała się,  głośno i szczerze. Wyminęła go, chwytając przy okazji jego rękę i poprowadziła na schody. Poszli na górę, prosto do sypialni rodziców. Sprawiała wrażenie, jakby doskonale znała tę drogę.</p>
<p>Kiedy weszli do środka, poprowadziła go do łóżka, a następnie kucnęła przed nim, zdejmując mu jednocześnie bokserki. Jego pała wystrzeliła z nich, jak napięta sprężyna. Ona złapała go mocno ręką i wykonała kilka powolnych ruchów.</p>
<p>- Mmm, uwielbiam duże kutasy – powiedziała słodko – Jaki ojciec, taki syn. Lubię to. – Dodała i zaczęła lizać go swoim zwinnym językiem. Najpierw główkę, potem wzdłuż. W końcu wzięła go do ust i bez pomocy rąk, którymi złapała za pośladki Marcina, zaczęła obciągać szybko i głęboko. On nie wiedział jak się zachować, ale w końcu odważył się i chwycił ją ręką z tyłu głowy, na co ona przyspieszyła jeszcze bardziej. W końcu wsadziła go sobie całego w gardło i rękoma przyciągała do siebie z całych sił. Wystający pod spodem język lizał nabrzmiałe jądra.</p>
<p>Po jakimś czasie przestała. Wyprostowała się i zdjęła swoje spodnie i majtki. Marcin nie mógł oderwać oczu od jej wygolonej cipki. Będąc ciągle w swoim sweterku, weszła na łóżko, położyła się na plecach i rozłożyła szeroko nogi.</p>
<p>- Chodź tu do mnie. – Jedną rękę wyciągnęła do chłopaka, a drugą gładziła swoją gotową i otwartą pizdeczkę.</p>
<p>Wdrapał się na łóżko i zaczął nieporadnie i szybko pchać się na nią. Zatrzymała go jedną ręką, a drugą wzięła jego fiuta i wsadziła go w siebie. Kiedy wszedł już cały, przyciągnęła go mocno i wbiła paznokcie w jego plecy.</p>
<p>- Rżnij mnie! – szepnęła mu do ucha.</p>
<p>Spełnił posłusznie jej życzenie i zaczął posuwać mocno i szybko.</p>
<p>Nie potrwało to zbyt długo. Doszedł bardzo szybko i spuścił się w nią. Ona przytuliła go do siebie i głaszcząc po głowie mówiła:</p>
<p>- Dobry chłopiec&#8230; dobry chłopiec.</p>
<p>Kiedy matka wróciła z kliniki weszła na górę do jego pokoju, gdzie on przeżywał w myślach to, co się właśnie zdarzyło. Ledwo zdążył zakryć przed nią swój wzwód poduszką.</p>
<p>- No wiesz co! Dziewczyny właśnie mi powiedziały, co tu się działo!</p>
<p>Przełknął ślinę i spojrzał na nią przerażony.</p>
<p>- Podobno nawet nie zaproponowałeś im herbaty!</p>
<p>﻿</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/czwartkowe-kolko-szydelkowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terroryści z Wyspiańskiego</title>
		<link>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/terrorysci-z-wyspianskiego/</link>
		<comments>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/terrorysci-z-wyspianskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Sep 2010 11:16:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[grupowa orgia]]></category>
		<category><![CDATA[seks grupowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tuitam.org.pl/?p=5</guid>
		<description><![CDATA[- Fantastyczna sztuka, prawda kochanie? – szepnąłem na ucho swojej żonie, Katarzynie, kiedy właśnie Romuald schodził ze sceny, zamordowawszy uprzednio Zbigniewa i jego kochankę, po czym sięgnąłem po kolejną chusteczkę i wytarłem nos. Cholerny katar. Była to nasza pierwsza wizyta w Teatrze Śląskim od ładnych kilku lat. Mimo, że mieszkamy w centrum Katowic i mamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Fantastyczna sztuka, prawda kochanie? – szepnąłem na ucho swojej żonie, Katarzynie, kiedy właśnie Romuald schodził ze sceny, zamordowawszy uprzednio Zbigniewa i jego kochankę, po czym sięgnąłem po kolejną chusteczkę i wytarłem nos. Cholerny katar.</p>
<p>Była to nasza pierwsza wizyta w Teatrze Śląskim od ładnych kilku lat. Mimo, że mieszkamy w centrum Katowic i mamy go pod samym nosem, to zawsze coś (obowiązki, dzieci, zakupy, ból głowy, odwiedziny znajomych itd.) przeszkadzało nam w obejrzeniu którejś ze sztuk.</p>
<p>- Ciii… &#8211; szepnęła mi do ucha – Nic nie mów.</p>
<p>Zdziwiłem się, gdyż zabrzmiało to cokolwiek erotycznie. Moje zdziwienie urosło jeszcze bardziej, kiedy jej prawa ręka powędrowała w okolice mojego paska, a następnie zanurkowała w spodniach i mocno chwyciła za szybko twardniejący członek. Wokół było ciemno, jak to w teatrze i miałem silną nadzieję, że nikt tego nie widzi.</p>
<p>- Ależ Katarzyna… &#8211; powiedziałem słabo i jednocześnie z nadzieją na nieskuteczność protestu. To, co robiła, trzepiąc mi delikatnie i po kryjomu w spodniach, było najbardziej podniecającą rzeczą w naszym dotychczasowym wspólnym życiu seksualnym. Przez spodnie wyraźnie było widać ruch jej dłoni, powolny i dokładny, na całej długości mojego wacka, Bardzo obawiałem się jednak reakcji ludzi obok nas. Przemogłem strach i spojrzałem w lewo, gotowy napotkać oburzone oblicze starszego mężczyzny, który siedział obok mnie. To, co zobaczyłem przerosłoby jednak nawet moje najbardziej niesamowite oczekiwania.</p>
<p>Starszy pan miał czerwone policzki, lecz nie ze złości. Nawet nie patrzył na mnie. Jego oczy były zamknięte, a jego dłonie spoczywały spokojnie na kobiecej głowie, która unosiła się i opadała regularnie nad jego kroczem. Nie mogłem w to uwierzyć! Oderwałem wzrok i rozejrzałem się szybko dookoła. Przetarłem oczy ze zdumienia i rozejrzałem się jeszcze raz.</p>
<p>Cały Śląski się pieprzył!</p>
<p>Masa ciał, tu jeszcze ubranych, tam już nagich, wiła się na fotelach, podłodze, schodach… Romuald był z powrotem na scenie i razem ze Zbigniewem pieprzyli kochankę Zbigniewa. Siedziała na jednym z nich, głęboko biorąc go w tyłek, podczas, gdy drugi posuwał ją w cipkę. Bose stópki podskakiwały nad jego barkami. Krzyczała głośno i wbijała się pazurami w plecy tego przed nią. Z lewej wdrapywał się ku nim jakiś młodszy mężczyzna. Będąc już na scenie podbiegł do trójki aktorów, szybko się onanizując i kiedy tylko twarz ślicznej aktoreczki znalazła się w jego zasięgu, trysnął na nią, zalewając spermą jej oczy, nos, policzki i usta. Ona zaczęła sięgać tego łapczywie swoim języczkiem i prosić o jeszcze. Zza kulis wyczołgała się jakaś inna kobieta, chyba garderobiana. Z grymasem rozkoszy na twarzy Pełzła tak szybko, jak to możliwe, choć wielki fiut technicznego przybijał ją ciągle do ziemi. Kiedy w końcu dotarła na miejsce, wdrapała się na trójkę aktorów i zaczęła zlizywać ściekającą z twarzy aktoreczki spermę. Robiła to szybko i zachłannie, łykając i ssąc. Potem obie panie zaczęły się całować, a ślina zmieszana z nasieniem wypływała im kącikami ust.</p>
<p>W innym miejscu jakieś trzy eleganckie kobiety wiły się na schodach. Jedna z zadartą spódnicą, wypinała swój obfity, okrągły tyłek, napięta skóra na pośladkach błyszczała w półmroku, a inna lizała ją zawzięcie na całej długości szparki. W tym czasie trzecia, leżąc na samym spodzie, całowała się z tą nad nią, sama wkładając sobie palce w cipkę. Spodnie z i majtki leżały gdzieś obok. Po chwili, do pani liżącej podszedł jakiś tłustawy mężczyzna bez spodni, podciągnął do góry jej suknię i zaczął szybo posuwać. Przez mruk i jęk tłumu przebiło się głośne, karabinowe plaskanie. Katarzyna tymczasem przechyliła się bardziej przez podłokietnik, zeszła niżej i ściągnęła moje spodnie do kostek. Chwyciła delikatnie mojej jajka i zaczęła je ssać dokładnie, najpierw jedno, potem drugie, jednocześnie trzepiąc mi fiutka ręką coraz szybciej i silniej. Zamknąłem oczy i wydałem z siebie pomruk. Poczułem nagle, że głowa mojej żony zaczyna obijać mi się mocno o udo. Przestała lizać moje jądra i zaczęła głośno krzyczeć. Otwarłem oczy i ujrzałem, jak jakiś młody blondyn rżnie ją z furią w odbyt. Jego fiut wychodził z niej wysoko, następowała wtedy chwila jakby zawahania, po czym wracał z impetem, wchodząc w nią do końca, wyciskając za każdym razem z mojej drugiej połówki głośny okrzyk i wykrzywiając jej twarz.</p>
<p>- Ej! – krzyknąłem i zerwałem się, żeby go odpędzić.</p>
<p>Katarzyna złapała mnie jednak za wacka i ściągnęła w dół. Popatrzyłem na nią zdziwiony.</p>
<p>- Zostaw! Aaach! Zostaw! – krzyczała – Lubię to! Aaaa!!! Lubię to! Aaach! Uwielbiam!</p>
<p>Zostawiłem więc i sam zdziwiłem się, jak bardzo widok ten mnie podniecił. Zacząłem dochodzić, a kiedy Katarzyna to zauważyła, rzuciła się szybko ze swymi ustami do mojego penisa i kiedy już wystrzeliłem, nie pozwoliła uciec ani jednej kropli. Wyssała mnie mocno, połknęła i uśmiechnęła się szeroko. Całe jej ciało uderzało do przodu, a za młodym człowiekiem stało już kilku innych w kolejce. Wszędzie trwała orgia, sperma, okrzyki, jęki, nogi, kobiece piersi i spięte męskie pośladki mieszały się ze sobą. To było niesamowite. Ludzie zmieniali się tworzyli nowe układy. Otwory mojej żony ociekały już wszystkimi możliwymi substancjami, a jej pośladki i wewnętrzna strona ud czerwona była od uderzeń. Wszyscy zdawali się być w jakimś transie. Oglądałem to szaleństwo i dochodziłem jeszcze 2 razy.</p>
<p>Po jakimś czasie wszystkie drzwi otwarły się nagle z hukiem i na salę wpadły dziesiątki postaci w mundurach i maskach gazowych.</p>
<p>Kiedy już kilka godzin później wypuszczono nas do domu i wszyscy ludzie odchodzili po cichu i z czerwonymi ze wstydu twarzami, wiedzieliśmy, że wszystko to było efektem ataku terrorystycznego. Hiszpańska mucha, wymieszana z ecstasy, mąką poznańską i dużą ilością roztartego korzenia żeń-szenia. Razem doprowadzone do stanu gazowego i wpuszczone w wentylację Teatru sprawiło, że ludzie potracili głowy. Za atak odpowiadała podobno jakaś radykalna organizacja katolicka, w proteście przeciw niemoralnej sztuce.</p>
<p>Dlaczego mnie nie odbiło? Lekarz powiedział, że to przez katar.</p>
<p>Wracaliśmy zatem do domu w milczeniu, kiedy spojrzałem na Katarzynę. Szła powoli, trzymała się za tyłek i patrzyła na mnie. Na jej twarzy nie było widać zmieszania, tylko jakiś błysk tlił się w oku.</p>
<p>- Wiesz co? – zapytała.</p>
<p>- Musimy to kiedyś powtórzyć. – powiedziała, i oboje wiedzieliśmy, że ma rację.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.tuitam.org.pl/2010/09/terrorysci-z-wyspianskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

